Każdy hodowca przechodzi zazwyczaj ten sam etap. Na początku budujemy oczko wodne i wpuszczamy tam wszystko, co wpadnie nam w ręce: kilka złotych rybek, parę kolorowych karasi (Shubunkin), może złotą orfę i lina. Jest kolorowo, coś tam pływa, ale z czasem czujemy niedosyt.
Większość tych ryb jest płochliwa, mała i po prostu nudna.
I wtedy w stawie pojawia się pierwszy karp Koi. To moment, w którym hobbysta zazwyczaj zaczyna przebudowywać całe oczko, rozdaje karasie znajomym i przepadka bez reszty. Dlaczego? Oto powody, dla których japońskie karpie Koi od lat noszą koronę królów przydomowych stawów.
1. Widoczność z tarasu (Efekt skali)
Zwykła złota rybka czy karaś osiąga maksymalnie 20-30 cm. Jeśli masz staw o pojemności kilkunastu tysięcy litrów, takie ryby po prostu w nim znikają. Aby je zobaczyć, musisz podejść na brzeg i wytężać wzrok.
Karp Koi to waga ciężka. Te ryby rosną do 60, 80, a nawet 100 centymetrów.
-
Perspektywa: Koi są hodowane z myślą o oglądaniu ich z góry (z japońskiego: Tategoi – ryby do podziwiania z góry). Ich szerokie plecy, potężne płetwy piersiowe i jaskrawe wzory sprawiają, że widać je wyraźnie z odległości kilkunastu metrów. Siedząc na tarasie z kubkiem kawy, dokładnie widzisz każdy ruch w wodzie. To żywe, pływające obrazy.
2. Paleta barw, jakiej nie ma żaden inny gatunek
Karasie są zazwyczaj czerwone, pomarańczowe lub łaciate. Na tym ich paleta się kończy. Tymczasem u karpi Koi wyróżniamy ponad 100 oficjalnych odmian barwnych.
-
Klasyka (Gosanke): Śnieżnobiałe ryby z krwistoczerwonymi plamami (Kohaku), uzupełnione o atramentową czerń (Showa, Sanke).
-
Metaliczny blask: Odmiany takie jak Ogon czy Hariwake mają skórę, która w słońcu lśni jak prawdziwe złoto, platyna lub miedź. W pochmurne dni dosłownie rozświetlają staw.
-
Unikaty: Niebiesko-szare ryby z pomarańczowymi brzuchami (Asagi), ryby przypominające jesienne liście (Ochiba) czy głęboko brązowe, przyjazne olbrzymy (Chagoi).
Co najważniejsze: nie ma dwóch identycznych Koi. Każdy wzór ułożenia plam jest unikalny jak odciski palców. Dzięki temu bez problemu odróżnisz i nadasz imię każdej rybie w swoim stadzie.
3. „Psy w rybiej skórze” – Charakter i oswajanie
To najczęstszy powód, dla którego ludzie zakochują się w Koi. Złote rybki czy jazie na widok człowieka uciekają w głębiny. Koi robią coś odwrotnego.
Karpie te mają wybitną inteligencję (jak na ryby) i szybko kojarzą sylwetkę człowieka z jedzeniem.
-
Interakcja: Szybko uczą się jeść z ręki. Pozwalają się głaskać po głowie podczas karmienia.
-
Stado: Gdy podchodzisz do brzegu, całe stado podpływa do Ciebie, wystawiając pyski ponad wodę i „cmokając” z domaganiem się pokarmu. To interaktywne zwierzęta domowe, które reagują na Twoją obecność.
4. Zwierzę na dziesięciolecia
Kupując psa, wiemy, że spędzi z nami kilkanaście lat. Kupując karasia, rzadko myślimy o nim w kategoriach długoterminowych. Karpie Koi to ryby długowieczne. W dobrych warunkach, przy odpowiedniej jakości wody i diecie, żyją średnio od 25 do 40 lat. Są udokumentowane przypadki ryb, które przekroczyły 50 lat.
To oznacza, że kupując młodą rybę (Tosai), inwestujesz w towarzysza, który będzie dorastał razem z Tobą, a może nawet z Twoimi dziećmi. Z każdym rokiem ryba będzie większa, bardziej majestatyczna, a jej kolory będą dojrzewać.
Haczyk: Co musisz wiedzieć, zanim je kupisz?
Żeby nie było tak słodko – Koi to ryby wymagające. Nie można ich traktować jak „dekoracji”, którą wrzuca się do wody i o niej zapomina.
-
Przestrzeń: Rosną szybko i dużo. Potrzebują stawu o głębokości minimum 1,5 metra (aby bezpiecznie przezimować w polskich warunkach) i pojemności przynajmniej 10 000 litrów na małe stado.
-
Apetyt i brud: Dużo jedzą, a więc dużo wydalają. Wymagają potężnej filtracji biologicznej i mechanicznej (najlepiej z odpływem dennym i skimmerem). Mały filterek gąbkowy z marketu budowlanego nie poradzi sobie z dorosłym Koi.
-
Rośliny: Jak już wiesz z moich poprzednich tekstów, Koi i delikatne rośliny to trudne połączenie. Będą ryć w dnie i przestawiać doniczki.
Jeśli masz warunki techniczne i chcesz w ogrodzie czegoś więcej niż tylko „kolorowej plamy migającej gdzieś na dnie”, odpowiedź jest tylko jedna. Karpie Koi to jedyne ryby do oczka, które z czasem przestają być tylko rybami, a stają się pełnoprawnymi członkami rodziny.
Wybierz mądrze, zainwestuj w dobrą filtrację, a te pływające klejnoty odwdzięczą Ci się latami niesamowitych widoków i relaksu na brzegu.
Mateusz Redaktor Naczelny narybek.com
FAQ – Z czym łączyć karpie Koi w oczku wodnym?
1. Czy mogę trzymać karpie Koi razem z Karasiami (złotymi rybkami)? Tak, ale z czasem pożałujesz tej decyzji.
-
Dlaczego tak: Obie ryby są z tej samej rodziny (karpiowate) i mają podobne wymagania środowiskowe. Nie zrobią sobie nawzajem krzywdy (chyba że karaś jest na tyle mały, że zmieści się dorosłemu Koi w pysku – wtedy zostanie zjedzony).
-
Dlaczego nie (praktyka): Karasie rozmnażają się w stawie jak szalone (w przeciwieństwie do Koi, których ikra rzadko przeżywa w filtrach). Po dwóch sezonach zamiast 10 karasi będziesz miał ich 300. Zjedzą cały tlen, wyprodukują mnóstwo amoniaku i zdominują staw, a Twoje drogie Koi będą niedożywione, bo stado małych karasi zje pokarm szybciej.
-
Rada: Jeśli chcesz mieć profesjonalny staw z Koi, trzymaj w nim tylko Koi.
2. Koi i Jesiotr – czy to dobre połączenie? To najpopularniejszy duet w polskich oczkach, ale… najtrudniejszy w utrzymaniu.
-
Różnica diet: Koi pływają w toni i jedzą z powierzchni (pokarm pływający). Jesiotry to ryby denne, które jedzą wyłącznie pokarm tonący (wysokobiałkowy i tłusty).
-
Problem: Koi są inteligentne i wiecznie głodne. Szybko zjedzą swój pokarm z powierzchni, a potem zanurkują na dno i zjedzą drogi granulat przeznaczony dla jesiotra. W efekcie jesiotr chudnie i często zdycha z niedożywienia, a Koi stają się otyłe i chorują na otłuszczenie wątroby.
-
Rozwiązanie: Karmienie wymaga strategii (np. rura PCV podająca pokarm bezpośrednio na dno dla jesiotra w nocy, kiedy Koi są mniej aktywne). Ponadto jesiotry wymagają idealnie natlenionej wody i nie tolerują większości leków na pasożyty (szczególnie FMC i nadmanganianu potasu), którymi leczy się Koi.
3. Czy mogę wpuścić do stawu Liny lub Orfy (Jazie)?
-
Złota Orfa (Jaź): To świetny towarzysz dla Koi. Orfy pływają tuż pod powierzchnią, są bardzo szybkie i, co najważniejsze, zjadają ogromne ilości owadów (w tym larwy komarów) z tafli wody. Znoszą te same leki co Koi.
-
Lin Złoty: Lin to ryba denna, bardzo płochliwa. W stawie z dużymi, żywiołowymi Koi, lin zazwyczaj ukrywa się na dnie przez cały rok i rzadko go widać. Nie przeszkadza Koi, ale też nie wnosi wiele do wizualnej strony stawu.
4. Żółw czerwonolicy i Koi w jednym stawie – można? Absolutnie odradzam.
-
Natura żółwia: To drapieżnik z potężnymi szczękami. Nawet jeśli żółw jest mały, a Koi duże, żółw będzie próbował odgryzać rybom płetwy (szczególnie weloniaste) podczas snu ryb na dnie.
-
Zakażenia: Rany po ugryzieniach żółwia natychmiast ulegają zakażeniu bakteriami (owrzodzenia). Ponadto gady są nosicielami bakterii Salmonella, które negatywnie wpływają na chemię małych zbiorników.
5. Czy do stawu z Koi warto wpuścić małże (Szczeżuje)? Sprzedawcy często reklamują małże jako „naturalne filtry” czyszczące wodę. To prawda, małż filtruje wodę z glonów jednokomórkowych.
-
Haczyk: Małże w stawie wyłożonym gładką folią (bez warstwy mułu lub piasku na dnie, co jest standardem w stawach Koi z odpływem dennym) nie mają gdzie się zakopać i często zdychają z głodu (bo lampa UV i tak zabiła glony).
-
Katastrofa: Kiedy duży małż zdechnie, jego muszla się otwiera, a gnijące mięso uwalnia do wody gigantyczną dawkę amoniaku w ciągu 24 godzin, co może zatruć całą obsadę stawu. W nowoczesnym stawie z Koi rolę małży przejmuje filtr bębnowy lub sitowy.
6. Jakie ryby czyszczą dno z glonów w stawie z Koi? Niestety, nie ma „glonojadów” (zbrojników), które przetrwają polską zimę w stawie.
-
W naturalnych stawach tę funkcję próbują pełnić Świnki lub Brzany, ale są to ryby rzeczne, wymagające silnego nurtu i chłodnej wody.
-
Karasi i Koi same skubią glony nitkowate ze ścian (gdy są głodne), ale nie wyczyszczą stawu do zera. Z glonami w stawie walczy się za pomocą odpowiedniej równowagi biologicznej (mniej azotanów/fosforanów) i dobrej filtracji, a nie za pomocą ryb.
7. Ile Karpi Koi mogę wpuścić do mojego oczka? To najważniejsze pytanie, jakie musisz sobie zadać. Złota zasada doświadczonych hodowców brzmi: 1000 litrów wody na JEDNEGO dorosłego karpia Koi.
-
Oznacza to, że jeśli masz oczko o pojemności 5000 litrów (5 m³), optymalną obsadą jest 5 sztuk.
-
Pamiętaj, że kupując 15-centymetrowe maluchy (Tosai), wprawdzie wyglądają one uroczo w dużym stawie, ale po 4 latach każda z tych ryb będzie miała 50-60 cm i będzie ważyć kilka kilogramów. Przebienie to prosta droga do spadku tlenu i załamania parametrów wody.
Masz nietypową rybę w stawie i nie wiesz, jak wpłynie na Koi? Napisz do mnie na narybek.com – doradzę!



